Niezatapialna Pani Brown

Północny Atlantyk, 15 kwietnia 1912 roku, godzina 2:45.
- Pull! Pull! Pull! Pull! – miarowym, ale drżącym z zimna i zdenerwowania głosem kwatermistrz Robert Hitchens wyznaczał rytm wiosłowania pasażerom szalupy, którą dowodził. On sam siedział przy sterze i odwrócony był tyłem do piekielnych scen rozgrywających się kilkaset metrów dalej.
Największy statek pasażerski na świecie –  RMS „Titanic” zatonął niecały kwadrans wcześniej. Na wodzie unosiło się około tysiąca pięciuset pasażerów nieszczęsnego transatlantyka. W rozgwieżdżone niebo biła kakofonia krzyków o pomoc w kilkunastu językach. Cichła jednak z każdą minutą. Temperatura powietrza wynosiła minus dwa stopnie Celsjusza, a temperatura wody była bliska zeru. Nie ma mowy, by w tych warunkach ktokolwiek przeżył dłużej, niż kilkanaście minut.
- Stój! – krzyknęła jedna z pasażerek łodzi. Wiosła zawisły w powietrzu.
- Wracamy po nich! Na łodzi jest dość miejsca!
- Czyś ty zwariowała kobieto???!!! – wrzasnął kwatermistrz i zerwał się na równe nogi, aż łódź się rozkołysała – Oni są już sztywni! Nie ma po kogo wracać!
- Mówisz do damy, człowieku! – próbował osadzić go na miejscu major Arthut Peuchen trzymający jedno z wioseł.
Nie na wiele to się zdało. Kwatermistrz z „Titanica” przestał już panować nad sobą.
- Nie wracamy po nich, rozumiesz!!! – krzyknął patrząc kobiecie prosto w oczy – Tu chodzi o nasze życie, a nie o ich!
Pasażerka, dumna milionerka z Denver wstała. Była w samym gorsecie i pończochach. Jej drogie futra i szale okrywały bowiem najsłabszych współpasażerów – dzieci i najstarsze kobiety.
- Jeszcze jedno słowo, a wylecisz za burtę, chamie! – wycedziła do kwatermistrza.

Niewiele postaci w historii obrosło taką ilością mitów i legend jak kobieta, którą przedwojenne elity europejskie i amerykańskie zgodnie nazwały „niezatapialną”.
Margaret „Molly” Tobin urodziła się w lipcu 1867 roku w miasteczku Hannibal w stanie Missouri w rodzinie irlandzkich emigrantów. W domu się nie przelewało, więc w wieku 13 lat Margaret poszła do pracy w fabryce tytoniu. Pięć lat później podążyła za dwojgiem swojego rodzeństwa i wyruszyła do Leadville w Kolorado, wówczas prężnie rozwijającego się ośrodka górniczego, gdzie znalazła pracę w lokalnym sklepie.
Po kilku miesiącach spotkała Jamesa Josepha Browna – również potomka irlandzkich emigrantów, za którego wyszła za mąż po krótkim narzeczeństwie. Wkrótce na świat przyszło dwoje dzieci – Lawrence i Catherine.
James Brown był dużo starszy od swojej żony i równie rudy jak ona. Piastował jedno z kierowniczych stanowisk w kopalni srebra Little Jonny Mine.
Jedna z legend o Margaret głosi, że jej mąż znalazł żyłę złota, którą sprzedał za trzysta tysięcy dolarów. Wróciwszy do domu wręczył banknoty żonie i przykazał, by je dobrze schowała, bo on idzie z kolegami świętować sukces. Margaret schowała je w piecu. Kiedy nad ranem James z kumplami wrócili do domu napalili w nim, by się ogrzać i fortuna poszła z dymem. Nie był jednak o to zły na żonę, a następnego dnia znalazł kolejną żyłę złota wartą miliony dolarów.
W rzeczywistości przyszłe bogactwo Margaret i jej męża miało o wiele bardziej prozaiczny początek. James opracował metodę wydobywania rudy ze znacznie głębszych pokładów, niż dotychczas, a ta okazała się bogata w złoto. W nagrodę James otrzymał spory pakiet akcji spółki i miejsce w jej radzie nadzorczej. Z czasem stał się jednym z najbardziej cenionych specjalistów w branży górniczej.
Mimo osiągniętego niezwykle wysokiego statusu materialnego Margaret nie przewróciło się w głowie. Podjęła nieodpłatną pracę w kuchni gotującej posiłki dla górników.
Brownowie wkrótce przeprowadzili się do Denver, gdzie James kupił ogromny dom. Margaret zaś rzuciła się w wir pracy społecznej. Została jedną z założycielek Klubu Kobiet w Denver promującego edukację kobiet oraz działającego na rzecz przyznania im praw wyborczych. Mimo braku formalnego wykształcenia nauczyła się perfekcyjnie pięciu języków obcych, z których zdecydowanie najbliższy był jej język francuski. Zafascynowana Francją założyła w Denver oddział Alliance Francaise – organizacji działającej na rzecz promocji francuskiej kultury i języka.
Ta działalność negatywnie odbiła się na jej rodzinie. Pochłonięta pracą społeczną Margaret i wiecznie zapracowany James mieli bardzo mało czasu dla siebie. W 1909 roku, po 23 latach małżeństwa ogłosili separację. Mimo tego nadal utrzymywali ze sobą bardzo przyjazne kontakty.

Margaret "Molly" Brown

Margaret „Molly” Brown. Fot. Bain News Service

Margaret odegrała olbrzymią rolę w zbieraniu funduszy, za które wybudowano Katedrę Niepokalanego Poczęcia oraz Szpital Świętego Józefa w Denver. Działała także na rzecz zakazu pracy dzieci i wraz z sędzią Benem Lindseyem ustanowiła pierwszy sąd dla nieletnich, który stał się podstawą do rozwinięcia sieci podobnych sądów w całych Stanach Zjednoczonych. By uzupełnić edukację podjęła studia w Instytucie Carnegie w Nowym Jorku. Startowała także w wyborach do Senatu i to na długo przed tym, kiedy kobiety zyskały prawo do głosowania.
Oprócz dwojga swoich dzieci wychowała także trzy córki swojego brata Daniela po śmierci jego żony.
W 1912 roku była już osobą powszechnie znaną po obu stronach Atlantyku.
Wbrew popularnemu mitowi nie była otoczona ostracyzmem, ani nazywana „nowobogacką”. Wręcz przeciwnie – jej ekscentryczność i bezpośrednie podejście zjednywały jej wielu przyjaciół. Bliską przyjaciółką Margaret była m.in. słynna francuska gwiazda filmowa Sarah Bernhardt.
Pierwsze miesiące tamtego roku spędziła we Francji razem ze swoją córką Helen, która studiowała na Sorbonie oraz z multimilionerem Johnem Jacobem Astorem, który wraz z grupą przyjaciół oraz swoją dziewiętnastoletnią żoną Madeleine bawił w Egipcie. Na wieść o tym, że jej wnuk Lawrence junior jest ciężko chory natychmiast podjęła decyzję o powrocie do Stanów i wykupiła bilety na „Titanica”.
Jej córka początkowo chciała jechać z nią, ale w ostatniej chwili zmieniła plany i postanowiła zostać w Londynie.
Margaret była jedną z pasażerek pierwszej klasy. Jej podróż na pokładzie superluksusowego transatlantyka stała się pożywką dla serii mitów.
Karol Olgierd Borchardt w swojej słynnej książce „Znaczy Kapitan” pisał o niej tak:
„…Na „Titanicu” bawiła jednych, a przerażała drugich jednoczesnym wyrzucaniem za burtę pięciu grejpfrutów, w które trafiała z pistoletu, zanim spadły do wody…”
Kapitan Borchardt najprawdopodobniej powielił w swojej książce jeden z mitów, którymi obrosła postać Margaret Brown…
Faktem jednak jest, że katastrofę „Titanica” przyjęła bez mrugnięcia okiem. Odmówiła wejścia do szalupy ratunkowej pomagając dzieciom i kobietom. W końcu dwaj oficerowie siłą usadzili ją w łodzi.
W łodzi numer sześć, w której siedziała było zaledwie trzech mężczyzn i dwadzieścia pięć kobiet. Jej dowództwo objął rozchwiany emocjonalnie jeden z członków załogi „Titanica” kwatermistrz Robert Hitchens.
Pozostałymi dwoma mężczyznami na łodzi byli major Arthur Peuchen oraz marynarz Frederick Fleet – człowiek, który pierwszy zauważył górę lodową na kursie „Titanica”.
Hitchens okazał się być człowiekiem bardzo nerwowym i nieobliczalnym. Zignorował wielokrotne nawoływanie kapitana Smitha, który przez tubę kazał mu wracać do tonącego statku, by podjąć więcej pasażerów (szalupa obliczona na 65 pasażerów miała ich na pokładzie zaledwie 28) oraz wdał się w gwałtowną kłótnię z majorem Peuchenem, który zasugerował, że on też mógłby chwycić za wiosło zamiast wyręczać się kobietami.
Pechowy transatlantyk nieubłaganie pogrążał się w wodzie. Około godziny 2:20 rozległ się głośny trzask i kadłub statku pękł na pół jak złamany patyk. Część rufowa z setkami uczepionych niej ludzi przez kilka minut unosiła się pionowo, po czym poszła na dno. Na powierzchni morza miotało się teraz około tysiąca pięciuset zamarzających żywcem ludzi błagających o pomoc.
Margaret Brown krzyknęła do Hitchensa, że powinni wrócić po rozbitków. Ten, będący już na skraju obłędu obrzucił ją wyzwiskami i krzyknął, że nie ma sensu wracać po trupy (w tamtej chwili większość rozbitków jeszcze żyła). Wywiązała się ogromna kłótnia. W jej punkcie kulminacyjnym Margaret Brown zagroziła Hitchensowi wyrzuceniem za burtę. Widząc, że ma przeciwko sobie wszystkich pasażerów łodzi Hitchens spasował.
Podczas zeznań przed komisją badającą katastrofę „Titanica” wyparł się swoich niesławnych czynów. Zmarł w 1940 roku na pokładzie frachtowca „English Trader” u wybrzeży Szkocji. Jest pochowany na Trinity Cementery w Aberdeen.
Źródła różnią się w informacjach na temat tego, czy łódź, na pokładzie której znajdowała się Margaret Brown wróciła po rozbitków, czy nie. Wiadomo, że uczyniła tak inna łódź, dowodzona przez Geoffreya Lowe. Zrobiła to jednak zbyt późno i udało się jej uratować zaledwie kilku ludzi.
Margaret przejęła w końcu dowodzenie łodzią, która została podjęta przez transatlantyk RMS „Carpathia” o ósmej rano 15 kwietnia 1912 roku.
Zanim „Carpathia” dotarła do Nowego Jorku (co zabrało jej trzy dni) Margaret Brown zdążyła założyć komitet na rzecz tych, którzy przeżyli i zebrać 10 tysięcy dolarów (około 250 tysięcy dzisiejszych dolarów) na rzecz najbiedniejszych uratowanych rozbitków.
Kiedy „Carpathia” dotarła do portu docelowego jednogłośnie okrzyknięto Margaret Brown bohaterką.
Prawdopodobnie po tym wydarzeniu narodziła się legenda „Niezatapialnej Pani Brown” w kontraście z „niezatapialnym” transatlantykiem, którego spotkał smutny koniec.
29 maja 1912 roku Margaret Brown wręczyła kapitanowi „Carpathii” Arthurowi Rostronowi srebrny puchar jako znak wdzięczności w imieniu wszystkich uratowanych. Załoga tego statku została odznaczona przez nią medalami.
W późniejszych latach Margaret Brown pomogła ufundować pomnik ofiar katastrofy w Waszyngtonie i wielokrotnie odwiedzała cmentarz w Halifaksie, gdzie są one pochowane.

Margaret Brown wręcza puchar kapitanowi "Carpathii" Arthurowi Rostronowi.

Margaret Brown wręcza puchar kapitanowi „Carpathii” Arthurowi Rostronowi. Fot. Bain News Service

Mimo takich zasług nie oszczędzono jej upokorzenia – jako kobieta nie mogła zeznawać przed komisją badającą przyczyny katastrofy „Titanica”. Spisała za to własne wspomnienia z tego wydarzenia, które zostały opublikowane na łamach gazet w Denver, Nowym Jorku i Paryżu.
W ciągu kolejnych lat życia Margaret Brown nie ustawała w pracy na rzecz praw kobiet, edukacji dzieci i poprawienia warunków pracy robotników amerykańskich fabryk. Podczas I Wojny Światowej współpracowała blisko z Amerykańskim Komitetem na Rzecz Zniszczonej Francji i założyła fundację, która przyniosła ulgę setkom tysięcy żołnierzy rannych w tej wojnie. W 1932 roku otrzymała najwyższe francuskie odznaczenie – Legię Honorową. W październiku tego samego roku zmarła na raka mózgu w Nowym Jorku…
Wbrew powszechnemu mitowi Margaret Brown za życia nie używała imienia Molly. Stworzyła je pisarka Carolyn Bancroft, która w latach 30-tych opublikowała broszurę pt. „Niezatapialna Molly Brown”. Dzieło to zrobiło furorę w radiu i na jego podstawie stworzono sztukę teatralną o tym samym tytule, która była wystawiana z powodzeniem na Broadwayu. Wkrótce zainteresowało się nim także Hollywood. Wytwórnia MGM wypuściła film o takim samym tytule, w którym główną rolę zagrała Debbie Reynolds.
Rodzina Margaret Brown przerażona ilością mitów i przeinaczeń, które znalazły się w tych dziełach odcięła się od dziennikarzy, pisarzy i reżyserów.
Uchybień nie ustrzegł się nawet słynny James Cameron, który w swoim obsypanym Oscarami filmie z 1997 roku przedstawił Margaret Brown (świetnie zagraną przez Kathy Bates) w sposób bardzo odległy od faktów.
Zresztą – do diabła z mitami i legendami! Faktem jest, że Margaret „Molly” Brown była niezwykłą, ekscentryczną kobietą, która miała ogromne serce.
Sława „Niezatapialnej Molly” dotarła nawet do przestrzeni kosmicznej. Astronauta Gus Grissom – drugi Amerykanin w kosmosie miał awarię podczas powrotu na ziemię, wskutek której kapsuła Liberty Bell 7 zatonęła w oceanie o mały włos nie zabierając ze sobą astronauty. Kiedy kilka lat później został wybrany jako członek załogi statku Gemini 3 – pierwszego amerykańskiego wieloosobowego lotu kosmicznego pomny doświadczeń z kapsułą Liberty Bell 7 nazwał swój statek „Niezatapialna Molly Brown”. Jego partner John Young natychmiast temu przyklasnął, ale szefostwo NASA nie było zbyt szczęśliwe z tego powodu i poleciło astronautom zmianę nazwy na krótszą. No to ci zaproponowali, by nazwać statek… „Titanic”. Szefostwo machnęło ręką i „Niezatapialna Molly Brown” poleciała w kosmos.

Przeczytaj także:
Wizyta u Znaczy Kapitana
Szaman

Źródło:
Mrs Margaret Brown (Molly Brown) (nee Tobin), http://www.encyclopedia-titanica.org, Dostęp 11.01.2014.
A+E Networks, Molly Brown, http://www.biography.com, Dostęp 11.01.2014.
Margaret Brown, http://en.wikipedia.org, Dostęp 11.01.2014.
Karol Olgierd Borchardt, Znaczy Kapitan, Wydawnictwo Morskie, Gdynia, 1968.