Facebook
Instagram
YouTube
Trudna Decyzja. Z Paulusem pod Stalingradem

Fragmenty książki

Trudna_Decyzja_Z_Paulusem_pod

Wspomnienia pułkownika Wilhelma Adama, który wraz z generałem Paulusem i jego 6 Amią walczył pod Stalingradem. Jest to przekonujący, a zarazem kontrowersyjny pamiętnik opisujący najbardziej pamiętną klęskę Wermachtu na Froncie Wschodnim, czas spędzony w roli jeńca wojennego wraz z Paulusem, i jego konwersję na komunizm. Relacja Adama pozwala odkryć szczegóły wydarzeń jakie miały miejsce w kwaterze 6 Armii podczas oblężenia Stalingradu, w czasie przewlekłej i wyniszczającej walki o miasto. W drobiazgowy sposób przedstawia starcia między silnymi osobowościami wśród wyższych dowódców i ich spory na temat taktyki i strategii, a także opisuje gehennę niemieckich żołnierzy uwięzionych w okrążeniu.

 

Śmierć feldmarszałka

Połtawa, 14 stycznia 1942. Oficerowie oddziału operacyjnego 6. armii siedzieli, gawędząc w kasynie. Było już po obiedzie. Czekaliśmy jeszcze na dowódcę armii, feldmarszałka von Reichenaua. Nie było w tym nic niezwykłego. W sprawach pozasłużbowych Reichenau nie przestrzegał punktualności zbyt skrupulatnie. Nic sobie także nie robił z tego, że zjawia się przy stole w stroju treningowym. Wiedzieliśmy, że tego dnia przed południem odbywał ze swym osobistym oficerem łącznikowym, młodym porucznikiem kawalerii Kettlerem, codzienny bieg na przełaj połączony ze strzelaniem z pistoletu. Mógł się więc rozminąć z czasem.

Znając zwyczaje feldmarszałka, nie byliśmy zdziwieni, że się spóźnia, inny jednak fakt zwrócił naszą uwagę. Feldmarszałek podszedł do stołu niepewnie, jak gdyby trudno mu było utrzymać się na nogach. Podczas gdy zwykle jadał ze smakiem i apetytem, dzisiaj grzebał w talerzu, pojękując przy tym ledwie dosłyszalnie.

Zwrócił na to uwagę pułkownik Heim, szef sztabu armii. Zatroskany, skierował wzrok na Reichenaua:

– Źle się pan czuje, panie feldmarszałku?

– Bez obaw, Heim, to przejściowe. Proszę nie odrywać się przeze mnie od swoich zajęć.

W tym momencie zostałem poproszony do hallu. Oczekiwał mnie tam pułkownik doktor Neumann, radca sądu wojennego armii.

– Zechce pan zawiadomić feldmarszałka, że potrzebuję kilku jego pilnych podpisów. Poczta musi być przesłana jeszcze dziś do OKH[1].

Gdy przekazałem tę prośbę, Reichenau poprosił, aby radca zechciał zaczekać kilka minut.

Pożegnałem się, gdyż miałem do załatwienia pilną sprawę. W hallu porozmawiałem jeszcze chwilę z doktorem Neumannem oraz z jednym z naszych oficerów łącznikowych. Wtem otworzyły się drzwi i ukazał się w nich Reichenau. Podpisał przedłożone mu akta. Ordynans stał już gotów do pomocy w nałożeniu płaszcza. Nie doszło jednak do tego. Feldmarszałek nagle zachwiał się. Zdołaliśmy go uchwycić tuż przed samym upadkiem.

Lęk przejmował mnie całego, gdy w parę sekund później stałem w sali kasyna przed szefem sztabu.

– Panie pułkowniku, feldmarszałek…

Wszyscy w popłochu pobiegli do hallu. Tak zazwyczaj żywotny i tryskający energią feldmarszałek zwisał bezwładnie między dwoma oficerami. Wyglądał na nieprzytomnego. Oczy jak zastygłe patrzyły nieruchomo w pustkę.

Lekarz wojskowy 6. armii, kapitan doktor Flade, wyjechał służbowo przed dwoma dniami do Drezna. Wezwałem więc szefa szpitala polowego w Połtawie. Feldmarszałka przewieźliśmy samochodem do jego mieszkania. Przybyły wkrótce lekarz stwierdził udar mózgu i zaburzenie świadomości. W zamyśleniu potrząsał głową. Prawe ramię feldmarszałka oraz prawa strona twarzy były sparaliżowane.

Pułkownik Heim zawiadomił niezwłocznie Naczelne Dowództwo sił lądowych oraz Kwaterę Główną führera. Reichenau był bowiem dowódcą zarówno Grupy Armii „Południe”, jak i 6. armii. Obie zostały teraz bez dowództwa. Było to tym bardziej przykre, że właśnie radzieckie związki bojowe skutecznie atakowały nasz front w dwóch miejscach.

Doktor Flade został telegraficznie wezwany do powrotu. Jednocześnie Heim zaproponował Naczelnemu Dowództwu Wojsk Lądowych sprowadzenie samolotem z Lipska do Połtawy prywatnego lekarza feldmarszałka, profesora doktora Hochreina. Pełnił on w tym czasie służbę na froncie północnym. OKH wyraziło zgodę. 16 stycznia profesor doktor Hochrein i doktor Flade przylecieli tym samym samolotem.

Stan zdrowia Reichenaua do czasu przybycia obu lekarzy pogorszył się znacznie. Diagnoza brzmiała: głęboki wylew krwi do mózgu.

Wieczorem 16 stycznia wydawało się, że nastąpiła lekka poprawa. Konsylium lekarskie postanowiło wykorzystać tę sytuację na przewiezienie pacjenta do kliniki profesora Hochreina w Lipsku. Jeśli w ogóle można było jeszcze pomóc ciężko choremu, to ewentualnie tylko tam.

17 stycznia 1942 roku o godzinie siódmej trzydzieści wystartowały dwa samoloty. Feldmarszałek nie doczekał już tej godziny. Umarł na krótko przedtem. W jednym z samolotów zajął miejsce obok zmarłego XXX doktora Flade, w drugim leciał profesor doktor Hochrein.

Około godziny jedenastej trzydzieści na horyzoncie ukazał się Lwów, gdzie miano zatankować paliwo. Samolot ze zwłokami podszedł prawdopodobnie zbyt późno do lądowania, wskutek czego uderzył w hangar, rozbijając się przy tym całkowicie. Ciało zmarłego feldmarszałka zostało tak zmasakrowane, że trzeba je było wiązać bandażami. Doktor Flade złamał lewą nogę.

Wkrótce potem w liście do generała Paulusa z dnia 11 lutego 1942 roku doktor tak pisał o wypadku: „Mój pilot sądził, że we Lwowie będzie mógł lepiej wylądować i skierował samolot tam, gdzie o godzinie jedenastej trzydzieści przy próbie lądowania zdarzyło się nieszczęście. Fakt, że nie staliśmy się wszyscy ofiarami śmiertelnego wypadku, wydaje się cudem, zwłaszcza gdy się obejrzało później maszynę…”.

Hitler zarządził dla zmarłego feldmarszałka pogrzeb państwowy. W uroczystościach żałobnych 6. armię reprezentował długoletni adiutant Reichenaua, generał major von Schuler. Ożywione wówczas działania bojowe nie pozwoliły na wyjazd żadnemu szefowi oddziału naszego sztabu.

Paulus, nowy dowódca 6. armii

Dowództwo Grupy Armii „Południe” powierzone zostało feldmarszałkowi von Bockowi. Objął je 20 stycznia 1942 roku. W tym samym dniu przybył także do Połtawy nowo mianowany dowódca 6. armii, generał porucznik Paulus. W ten sposób skończyło się powstałe na skutek śmierci Reichenaua bezkrólewie.

Obaj dowódcy stali wobec ciężkich zadań. Na północny wschód od Charkowa, pod Wołczańskiem, związki bojowe Armii Czerwonej wyparły ze stanowisk 294. dywizję piechoty. Radziecka ofensywa z obu stron miasta Izjum spowodowała na styku 17. i 6. armii głęboki wyłom w naszych pozycjach.

Charków, Połtawa, Dniepropietrowsk były zagrożone.

Odwodami nie dysponowaliśmy. Z niezaatakowanych dywizji ściągnięto bataliony piechoty oraz dywizjony artylerii, które zostały wprowadzone frontem na południe dla zabezpieczenia prawego skrzydła armii.

Sprowadzona pośpiesznie z tyłów armii dywizja ubezpieczająca, która nie dysponowała ciężką bronią, miała przeszkodzić w dalszym posuwaniu się czoła radzieckiego ataku na wschód od Połtawy. Bataliony alarmowe zestawione z jednostek zaopatrzenia armii przewidziane były do bezpośredniej ochrony zagrożonych miast.

Walki pod Stalingradem

Kiedy witałem Paulusa na lotnisku, sytuacja armii nie przedstawiała się różowo. Wysoki i szczupły stał teraz przede mną. Mój meldunek przyjął zrazu powściągliwie. Potem jednak przez jego ascetyczną twarz przemknął uśmiech.

– Także z Hesji?

– Tak jest, panie generale – odparłem.

– W takim razie dojdziemy szybko do porozumienia.

Przywitał następnie swego starego znajomego, oficera kasynowego, kapitana Dormeiera, który towarzyszył mi na lotnisko.

Gdy już siedzieliśmy w aucie, pierwsze pytanie Paulusa brzmiało:

– Co słychać na froncie? Wczorajszy wieczorny meldunek armii jeszcze czytałem. Czy coś się od tego czasu zmieniło?

– Niepokoimy się, czy słaby front obronny, który utworzyliśmy z najrozmaitszych jednostek, wytrzyma rosnący napór Armii Czerwonej. Szef sztabu jest bardzo rad, że pan już przybył.

Paulus udał się natychmiast do pułkownika Heima, szefa sztabu 6. armii. Heim wraz z innymi oficerami sztabu przygotował się starannie do wprowadzenia nowego dowódcy. Mapę sytuacyjną zaktualizowano według najnowszego stanu, zestawiono też straty z ostatnich dni. Pierwszy oficer sztabu (Ia) oraz oficer rozpoznania i kontrwywiadu (Ic) poinformowali Paulusa o własnej sile bojowej, doświadczeniach bojowych i metodach nacierania. Zrelacjonowali skład radzieckich wojsk i ostatnie wyniki rozpoznania.

Pułkownik Heim zaproponował, aby grupy bojowe należące do różnych pułków i dywizji połączyć pod wspólnym dowództwem. Wybór padł na generała artylerii Heitza, dowodzącego 8. korpusem armijnym. Paulus znał go jako twardego żołnierza. Można było na nim polegać.

Istotnie, w ciągu krótkiego czasu Heitz doprowadził grupy bojowe do jednolitego działania. Stworzył grupom mocne oparcie dzięki usprawnieniu organizacji obrony artyleryjskiej i forsownej rozbudowie stanowisk obronnych. Nowo dołączona do 8. korpusu armijnego 113. dywizja piechoty została również wprowadzona do działań frontem na południe w miejscu wyłomu na południe od Charkowa. Wydawało się, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

W tych dniach przekonałem się kilkakrotnie, jak starannie pracował Paulus. Rozmach zmarłego dowódcy von Reichenaua był mu obcy. Każde zdanie, które pisał lub wypowiadał, było dokładnie wyważone, każda myśl przedstawiona jasno, tak aby nie mogła powstać żadna wątpliwość.

O ile von Reichenau był dowódcą skorym do podejmowania decyzji i odpowiedzialności, wyróżniającym się szczególnie nieugiętą wolą, hartem i odwagą – to Paulus był jego całkowitym przeciwieństwem. Już jako młodego oficera nazywano go w gronie kolegów „kunktatorem”. Jego ścisły umysł, nieodparta logika zmuszały wszystkich współpracowników do szacunku. Nie zdarzyło się chyba, aby nie docenił przeciwnika, przeceniając własne siły i możliwości. Jego decyzja dojrzewała dopiero po długich i trzeźwych rozważaniach, po szczegółowej wymianie zdań z oficerami sztabu, w której rozpatrywano starannie wszelkie ewentualności.

W stosunku do podwładnych Paulus był życzliwym, zawsze poprawnym przełożonym. Przekonałem się o tym po raz pierwszy, kiedy pojechałem z nim do sztabów podległych mu korpusów i dywizji. 28 lutego po południu szef sztabu zawiadomił mnie, że 1 marca będę towarzyszyć Paulusowi w jego podróży na front. Przy sposobności podsunął mi listę awansów nadesłaną pocztą kurierską z oddziału kadr. Spojrzałem na nią przelotnie; jedno z nazwisk było podkreślone. Szef podał mi rękę: z dniem 1 marca 1941 roku zostałem awansowany na pułkownika.

– Zawiadamiam pana o tym już dzisiaj, aby jutro rano przed odjazdem mógł pan zameldować się u dowódcy armii. W ciągu jednego roku od majora do pułkownika – może pan być z tego dumny.

I rzeczywiście byłem wówczas z tego dumny.

Szybko uzupełniłem swoją mapę sytuacyjną. Szef zapoznał mnie z marszrutą. Podróż miała nam zająć trzy do czterech dni.

Marszałek Żukow po kapitulacji Niemców

Generał Żukow po kapitulacji Paulusa

Samobójstwo czy niewola?

Tak, koniec się zbliżał. Ciągła linia obrony już nie istniała. Istniały jedynie punkty oporu bronione przez grupy bojowe. Taki punkt oporu znajdował się również naprzeciwko domu towarowego, w kierunku Caricy sforsowanej już przez Armię Czerwoną. Punkt obsadzony był przez grupę bojową pułkownika Ludwiga, zebrano w niej jako odwody armii resztki 14. dywizji pancernej.

Grupa bojowa urządziła się w ruinach jakiegoś domu handlowego. Otwory okienne na parterze i na pierwszym piętrze zabarykadowano workami piachu i cegłami. Tędy przebiegała teraz pierwsza linia. W przeciwległym teatrze im. Gorkiego usadowili się już czerwonoarmiści. Pułkownik Ludwig osłaniał więc ostatnią linię obronną przed naszą ostatnią „główną kwaterą”. Dom towarowy znajdował się już pod bezpośrednim ogniem broni nieprzyjacielskiej piechoty. Na zachód od nas, oddalone zaledwie o kilka ulic, stały czołgi oznaczone czerwonymi gwiazdami. Koniec był rzeczywiście bliski.

Musieliśmy teraz rozstrzygać: samobójstwo czy niewola? Paulus odrzucał dotychczas samobójstwo, teraz jednak zaczął się wahać. Po długich rozmyślaniach powiedział z troską:

– Hitler z pewnością spodziewa się, że popełnię samobójstwo. Co pan o tym myśli, pułkowniku?

Byłem oburzony.

– Staraliśmy się do tej pory nie dopuścić do samobójstw w armii. To jest słuszne i słusznym pozostanie. Pan także powinien dzielić los swych żołnierzy. Jeśli trafi tutaj pocisk, wszyscy zginiemy. Uważałbym jednak za haniebne i tchórzliwe, gdybyśmy zakończyli nasze życie samobójstwem.

Po tych słowach Paulus jakby odetchnął. W gruncie rzeczy myślał tak samo jak i ja, chciał jednak raz jeszcze skonfrontować swoje konkluzje z moimi argumentami. Był to jego stały zwyczaj.

Niemieccy więźniowie po kapitulacji

Jazda w nieznanym kierunku

5 czy 6 lutego 1943 roku przeniesiono nas gdzie indziej, jednak tylko na dwa, trzy dni, później trzeba było znów przygotować się do podróży. Samochody ciężarowe dowiozły wszystkich generałów 6. armii do linii kolejowej przebiegającej w pobliżu naszej miejscowości. Pociąg stał w szczerym polu przy domku dróżnika; w środku składu znajdował się wolny wagon. Zdziwiliśmy się wielce, wchodząc do przedziałów przygotowanych do spania: były tam koce, prześcieradła i świeżo powleczone poduszki.

Starsza kobieta pełniła funkcję tłumaczki. Za jej pośrednictwem komendant pociągu przywitał Paulusa i poinformował go o sytuacji na froncie. Dowiedzieliśmy się też, że w innych wagonach znajdują się oficerowie naszej armii, nie wolno nam było jednak nawiązać z nimi kontaktu.

Dokąd wiodła nasza droga? Nie odważaliśmy się pytać. Przez jakiś czas stałem w nocy przy oknie zaciemnionego przedziału. Przede mną przesuwały się mniejsze i większe osiedla. Nie widać w nich było śladu jakichkolwiek zniszczeń. O wojnie przypominały jedynie liczne transporty wojskowe ciągnące na front. To z ich powodu nasz pociąg jechał wolno i często przesuwano go na boczny tor.

W wagonie generalskim wcześnie zaczął się ruch. Sporo czasu pochłonęło mycie i golenie, później konduktorka podała do przedziałów gorącą herbatę. Śniadanie zjadłem w przedziale Paulusa wraz z nim i ze Schmidtem.

Kiedy znów stanąłem przy oknie, krajobraz był zupełnie inny. Zniknął monotonny step pokryty zszarzałym śniegiem. Po obu stronach toru ciągnęły się daleko rozległe lasy we wspaniałej szacie zimowej poprzecinane często osiedlami. Na dworcach panował ożywiony ruch. Stojące długim szeregiem kobiety oferowały produkty wiejskie, jak chleb, drób, mleko, masło i inne rzeczy przydatne w długiej podróży. Żołnierze z transportów wojennych i pasażerowie rozkładowych pociągów chętnie korzystali z tych propozycji. Każdy postój wykorzystywano na nabranie do czajników gorącej wody ze specjalnych kurków. Nie zdołałem niestety rozszyfrować na dworcach nazw miejscowości, nie znałem jeszcze cyrylicy.

Tu i tam podczas postojów do naszego pociągu próbowali zbliżyć się ciekawi cywile. Eskortujący żołnierze utrzymywali ich jednak w odpowiedniej odległości. Zauważyłem wprawdzie niejedno posępne spojrzenie rzucone przez tego czy innego radzieckiego obywatela tym, którzy spustoszyli jego kraj i przynieśli śmierć wielu ludziom, nie stwierdziłem jednak obraźliwych wystąpień przeciwko nam.

Nie wiem już, jak długo trwała nasza podróż, chyba dwa lub trzy dni i noce. Któregoś ranka zatrzymaliśmy się na jakimś dworcu, gdzie polecono nam przygotować się do opuszczenia pociągu.

Paulus po kapitulacji

Paulus po kapitulacji

Powyższe fragmenty oraz zdjęcia pochodzą z książki „Trudna decyzja. Z Paulusem pod Stalingradem” wyd. Vesper, Czerwonak 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie i upublicznianie tylko za zgodą wydawcy.

Trudna decyzja – Z Paulusem pod Stalingradem – Wilhelm Adam i Otto Rühle
5 (100%) 3 votes